Cierpliwość

Coraz częściej widzę, że cierpliwość to nie ozdobna cnota,
ale coś prostego i codziennego, jak sen, jak jedzenie.
Rano stawiam sobie pytanie: czy mam zapas cierpliwości?

Bez cierpliwości wchodzę w dzień jak w pole minowe:
Ktoś jedzie wolniej — a ja już ustawiam go w myślach na swoim miejscu.
Wystarczy, że telefon się rozbije, a czuję gniew, jakby zawalił się cały świat.

Na ulicy klakson. W pracy krzyk.
Coraz częściej zauważam, że wchodzę w ten rytm.
W każdej sytuacji chcę natychmiastowego rozwiązania.
Pojemność na znoszenie świata się kurczy,
irytacja rośnie, niech ktoś zrobi, da, natychmiast!

Ale wtedy serce bije za szybko, oddech się skraca[1].
Nie jestem silniejszy. Jestem słabszy, tylko udaję twardego.
A konsekwencje zostają.
Moje słowa mogą kogoś zranić.
Mój gest może sprawić, że ktoś zamknie się w sobie na długo.

Kiedy jednak mam zapas cierpliwości, świat wygląda inaczej.
W kolejce widzę ludzi, nie przeszkody.
Czyjeś spóźnienie staje się przerwą na oddech.
Czyjś krzyk wraca echem, które samo cichnie,
i wtedy odpowiadam spokojem zamiast ogniem[3].

Widzę wtedy, że cierpliwość to naprawdę moja mana.
Energia, dzięki której mogę rzucać zaklęcia dobra.
Dzięki niej mogę zatrzymać słowo, które zraniłoby.
Mogę odłożyć ocenę, zanim zdąży się ukorzenić.
Mogę spojrzeć z wyrozumiałością na siebie samego,
gdy znowu coś mi się nie uda.

O cierpliwość trzeba dbać.
Ona się wyczerpuje.
Jeśli nie śpię, jeśli biegnę cały dzień,
to wieczorem już jej nie mam[2].
I wtedy nawet drobiazg staje się ciężarem.

Może więc dobre życie polega na tym,
by nosić ze sobą zapas cierpliwości.
Jak butelkę wody, jak kromkę chleba.
Bo bez niej szybko staję się pusty i gorzki.
A z nią mogę uśmiechnąć się do świata,
i pomóc wstać — sobie i innym.

Wieczorem znów pytam: czy zostało mi coś w zapasie?
Jeśli nie — idę po sen, po ciszę, po oddech.
Bo jutro znowu będę potrzebować many,
by rzucać te małe czary dobra,
które składają świat na nowo.


Kącik naukowy

[1] Silne pobudzenie emocjonalne aktywuje układ współczulny — część autonomicznego układu nerwowego odpowiedzialną za reakcję „walcz lub uciekaj”. Badania z lat 60. i 70. (m.in. James Lacey i Wanda Lacey) pokazują, że wzrost tętna i skrócenie oddechu zawężają pole uwagi, przez co trudniej regulować impulsy. ↑ powrót

[2] W 2011 r. Shai Danziger, Jonathan Levav i Liora Avnaim-Pesso przeanalizowali tysiące decyzji izraelskich sędziów. Odkryli, że surowsze wyroki zapadały częściej pod koniec bloku pracy, a najłagodniejsze — tuż po przerwie na jedzenie. Wynik był prosty: zmęczenie i głód znacząco obniżały zdolność do wyważonych decyzji. ↑ powrót

[3] Badania nad regulacją oddechu pokazują, że kilka spokojnych, wydłużonych wydechów aktywuje nerw błędny, a ten obniża pobudzenie fizjologiczne. Już 2–3 świadome oddechy potrafią wyhamować reakcję stresową i przywrócić dostęp do bardziej spokojnych odpowiedzi. ↑ powrót

Pytanie do Ciebie

Czy myślisz o cierpliwości jako o zasobie, o który warto dbać dzień po dniu?